Spis treści:
Marcin miał 23 lata i swoją pierwszą, wymarzoną pracę jako junior Java developer. Jeszcze na studiach kodowanie było jego pasją. Potrafił siedzieć nocami nad własnym projektem, czując ekscytację, gdy kolejny element „zaskakiwał”. Pół roku po zatrudnieniu w korporacji siedział w moim gabinecie i mówił, że „nie czuje absolutnie nic”.
„Patrzę na IntelliJ” – powiedział mi – „na ten sam interfejs, który kiedyś uwielbiałem, i czuję tylko pustkę. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię. Każde nowe zadanie w Jirze to jak fizyczny ból. Nie rozumiem, co się stało. Przecież mam wszystko – dobrą pensję, 'owocowe czwartki’, super sprzęt. A ja mam ochotę po prostu wyłączyć komputer i nigdy go nie włączać”.
Historia Marcina to nie wyjątek. To niemal podręcznikowy przykład, z którym spotykam się w swojej pracy psychologa edukacyjnego i pedagoga coraz częściej. Rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy wchodzą na ścieżkę IT – uczniami szkół średnich na profilach mat-inf, studentami informatyki, uczestnikami bootcampów – i widzę w nich ten sam ogień, który miał Marcin. Widzę też to samo ryzyko.
Kultura IT, z mitem „pracy marzeń”, elastycznymi godzinami i wysokimi zarobkami, ma swoją mroczną stronę. To kultura presji, nieustannego wyścigu, „crunch time’ów” i gigantycznego obciążenia poznawczego.
Dlatego ten artykuł jest inny. Nie będziemy rozmawiać o tym, jakiego frameworka się uczyć. Porozmawiamy o Twoim najważniejszym „hardware” – Twoim mózgu i Twoim zdrowiu psychicznym. Zrozumiemy, dlaczego wypalenie zawodowe w IT jest tak powszechne, jak odróżnić je od depresji i co zrobić, zanim „bug” w Twoim samopoczuciu zmieni się w krytyczny błąd systemu.
Mit „Złotej Klatki”: Dlaczego praca programisty jest tak obciążająca psychicznie?
Z zewnątrz praca w IT wygląda jak raj. Wygodne biura (lub praca z domu), darmowa kawa, konsole do gier, stabilność zatrudnienia. To wszystko prawda. Ale jest to też „złota klatka” – komfortowe warunki, które maskują ogromne obciążenia psychiczne, o których rzadko się mówi.
W mojej praktyce zidentyfikowałem kilka unikalnych dla tej branży czynników ryzyka.
Twój mózg jako procesor: Nieustanne obciążenie poznawcze
Praca programisty to nie jest „klepanie kodu”. To nieustanne, intensywne rozwiązywanie skomplikowanych problemów logicznych. Wymaga to godzin bycia w stanie „deep work” (głębokiej pracy), co jest ekstremalnym wysiłkiem dla Twojej kory przedczołowej – części mózgu odpowiedzialnej za planowanie, podejmowanie decyzji i koncentrację.
Ten „procesor” ma ograniczoną moc obliczeniową. Dzień w dzień doprowadzasz go do przegrzania. Kiedy przez osiem godzin debugujesz złożony problem, Twój mózg zużywa gigantyczne ilości energii. Kiedy wracasz do domu, nie masz już zasobów poznawczych na normalne funkcjonowanie, rozmowę z rodziną czy hobby. Jesteś po prostu „wyzuty”.
Niekończący się wyścig i Syndrom Oszusta
Technologia nie stoi w miejscu. Nowy framework, nowa biblioteka, nowa wersja języka. To, czego nauczyłeś się rok temu, dziś może być przestarzałe. To rodzi gigantyczną presję – musisz uczyć się po pracy, żeby „nie wypaść z obiegu.
To prosta droga do Syndromu Oszusta (Imposter Syndrome). To niezwykle powszechne w IT przekonanie, że „zaraz wszyscy odkryją, że tak naprawdę nic nie umiem”, „miałem tylko farta”, „nie zasługuję na tę pensję”. Mimo obiektywnych sukcesów, czujesz się jak oszust. Lęk przed zdemaskowaniem zmusza Cię do jeszcze cięższej pracy, co nakręca spiralę lęku i zmęczenia.
Abstrakcyjna natura pracy i presja na bezbłędność
Jeśli jesteś stolarzem, na koniec dnia widzisz stół. Jeśli jesteś programistą, na koniec dnia widzisz… kod. Rezultaty Twojej pracy są często abstrakcyjne. Jesteś małym trybikiem w gigantycznej maszynie.
Jednocześnie, jeden brakujący średnik lub błąd logiczny może „wywrócić” całą aplikację, z której korzystają miliony ludzi. Ta presja na bezbłędność jest paraliżująca. Ciągły strach przed popełnieniem „buga” sprawia, że Twój układ współczulny (odpowiedzialny za reakcję „walcz lub uciekaj”) jest w stanie ciągłej gotowości, zalewając Cię hormonami stresu, takimi jak kortyzol.
Zacieranie się granic: Gdy pasja staje się przekleństwem
Wielu programistów zaczyna, bo kocha kodować. Ale gdy pasja staje się pracą, granice się zacierają. „Poprawię tylko ten jeden błąd” o 18:00. „Sprawdzę tylko logi” o 23:00. Praca zdalna tylko to pogorszyła. Twój dom, który miał być azylem, stał się biurem.
Twój mózg nigdy nie przechodzi w tryb „offline”. Nie ma czasu na regenerację. Ta ciągła „dostępność” i praca w nadgodzinach (często nienormowanych, bo „crunch time” albo „ważny deadline”) to prosta droga do wypalenia.

Wypalenie zawodowe vs. Depresja: Kluczowe rozróżnienie
To najważniejszy i najbardziej merytoryczny punkt tego artykułu. Marcin z mojej historii myślał, że ma depresję. Okazało się, że było to głębokie wypalenie zawodowe, które zaczynało przechodzić w epizod depresyjny. Te dwa stany są ze sobą powiązane, ale nie są tym samym.
Czym jest wypalenie zawodowe? (Model Christiny Maslach)
Wypalenie zawodowe to syndrom psychologiczny wynikający z przewlekłego stresu w miejscu pracy, który nie został skutecznie opanowany. Według najpopularniejszego modelu, autorstwa psycholog Christiny Maslach, wypalenie składa się z trzech filarów:
- Wyczerpanie emocjonalne i fizyczne: To jest to, co czuł Marcin. Głębokie zmęczenie, którego nie da się „odespać” w weekend. Brak energii na cokolwiek. Uczucie „pustego baku”.
- Cynizm i depersonalizacja (oderwanie): Zaczynasz traktować swoją pracę i współpracowników z dystansem, ironią, a nawet wrogością. Kiedyś kochałeś kod, teraz myślisz: „kolejne bezsensowne zadanie”. Stajesz się zgorzkniały i obojętny.
- Obniżone poczucie własnych dokonań (inefektywność): Tracisz wiarę w swoje kompetencje. Mimo że pracujesz coraz więcej, czujesz, że niczego nie osiągasz. Patrzysz na swoje zadania i myślisz: „Nie potrafię tego zrobić”, „Jestem beznadziejny”. To jest sprzężenie zwrotne z Syndromem Oszusta.
Klucz: Wypalenie zawodowe jest z definicji związane z pracą. Gdy jesteś na urlopie, objawy mogą (choć nie muszą) maleć. Nadal możesz czerpać radość z hobby czy spotkań z przyjaciółmi.
Czym jest depresja kliniczna?
Depresja to znacznie szersze i poważniejsze zaburzenie nastroju. To nie jest „smutek” czy „zły dzień”. To choroba, która wpływa na Twoje neuroprzekaźniki (jak serotonina czy dopamina) i zmienia chemię Twojego mózgu.
Według klasyfikacji medycznych, aby zdiagnozować depresję, musisz doświadczać objawów przez co najmniej dwa tygodnie, a wśród nich kluczowe są:
- Obniżony nastrój: Głęboki smutek, przygnębienie, poczucie beznadziei przez większość dnia, prawie każdego dnia.
- Anhedonia: To słowo-klucz. To utrata zdolności do odczuwania przyjemności. Rzeczy, które kiedyś kochałeś – granie w gry, sport, spotkania, a nawet kodowanie dla zabawy – teraz nie dają Ci absolutnie żadnej radości.
Do tego dochodzą inne objawy: problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność), zmiany apetytu, poczucie winy, brak wartości, problemy z koncentracją (nie tylko w pracy, ale i przy czytaniu książki), a w ciężkich przypadkach myśli samobójcze.
Klucz: Depresja przenika wszystkie sfery życia. Nie znika, gdy jesteś na urlopie. Radości nie dają Ci ani przyjaciele, ani hobby. To stan, który obejmuje całego Ciebie, a nie tylko Twoją relację z pracą.
Niebezpieczne skrzyżowanie: Jak wypalenie prowadzi do depresji
Tu leży sedno problemu. Długotrwałe, nieleczone wypalenie zawodowe jest jednym z najsilniejszych czynników ryzyka rozwoju depresji.
To działa jak domino. Najpierw praca wysysa z Ciebie całą energię (wyczerpanie). Przestajesz mieć siłę na hobby i spotkania z przyjaciółmi. Twoje jedyne źródło wsparcia i radości znika. Zaczynasz się izolować. Twój świat kurczy się tylko do pracy, której nienawidzisz (cynizm). W końcu zaczynasz myśleć, że jesteś beznadziejny we wszystkim (obniżone poczucie dokonań).
I nagle anhedonia i poczucie beznadziei przenoszą się z pracy na całe życie. Wypalenie zawodowe „wylewa się” poza swoje granice i staje się depresją kliniczną. Dlatego tak ważne jest, by reagować wcześnie.
Sygnały alarmowe: Jak rozpoznać, że „bug” jest w Twoim systemie?
Twój organizm jest mądrzejszy niż myślisz. Zanim dojdzie do krytycznego błędu, wysyła Ci mnóstwo „warningów” w Twoich logach. Musisz tylko nauczyć się je czytać.
Objawy poznawcze (Twój „procesor” zwalnia)
- Mgła mózgowa (Brain Fog): Masz problem ze skupieniem się na zadaniu. Czytasz dokumentację i nic nie rozumiesz.
- Problemy z rozwiązywaniem problemów: Proste kiedyś zadania logiczne nagle wydają się niemożliwie skomplikowane.
- Prokrastynacja: Godzinami patrzysz w edytor kodu, ale nie jesteś w stanie zacząć. Scrollujesz bezmyślnie dokumentację, byle tylko nie zacząć właściwego zadania.
- Więcej błędów: Zaczynasz popełniać proste, głupie błędy, których normalnie byś uniknął.
Objawy emocjonalne (Twój „interfejs” się zawiesza)
- Lęk przed poniedziałkiem: To nie jest zwykłe „eh, jutro do pracy”. To głęboki lęk, który zaczyna się już w niedzielę po południu, psując Ci cały weekend.
- Irytacja i cynizm: Wszystko Cię denerwuje. Nowe zadanie? Głupie. Zebranie zespołu? Strata czasu. Komentarz kolegi? Atak.
- Utrata satysfakcji: Zamykasz zadanie, commitujesz kod… i nie czujesz nic. Żadnej dumy, żadnej ulgi. Pustka.
- Poczucie bycia w pułapce: Myślisz, że „musisz” tak pracować, bo kredyt, bo oczekiwania, bo „gdzie indziej będzie tak samo”.
Objawy fizyczne (Twoje „hardware” szwankuje)
To są najbardziej ignorowane, a najważniejsze sygnały!
- Bezsenność: To objaw numer jeden. Kładziesz się wyczerpany, ale mózg dalej pracuje na pełnych obrotach. Budzisz się o 3 w nocy i myślisz o pracy.
- Bóle: Napięciowe bóle głowy, ból karku i pleców (od stresu, nie tylko od krzesła).
- Problemy żołądkowe: Twój układ trawienny jest bezpośrednio połączony z mózgiem. Zestresowany mózg to problemy z jelitami, zgaga, mdłości.
- Częste infekcje: Przewlekły stres (kortyzol) osłabia Twój układ odpornościowy. Łapiesz każde przeziębienie.

Strategie „Debugowania”: Jak wyjść z wypalenia (i nie dopuścić do depresji)?
OK, diagnoza postawiona. W Twoim systemie jest błąd. Nie naprawisz go, pisząc więcej kodu. Musisz rozpocząć świadome „debugowanie” swojego życia.
Filar 1: Odzyskanie kontroli nad „Hardware” (Ciało i Biologia)
Nie zaczniesz myśleć jaśniej, jeśli Twój mózg tonie w hormonach stresu i toksynach.
Reset systemu: Sen jako absolutny priorytet
Musisz to zrozumieć: sen nie jest luksusem. To funkcja systemowa. Dla programisty jest ważniejszy niż cokolwiek innego. W nocy Twój układ glimfatyczny (mózgowy system oczyszczania) wypłukuje toksyny metaboliczne. Twój mózg konsoliduje pamięć (przenosi dane z hipokampa do kory). Twój układ nerwowy resetuje poziom kortyzolu.
Działanie: Traktuj sen jak najważniejsze spotkanie w kalendarzu. 7-8 godzin to minimum. Oznacza to zero ekranów na godzinę przed snem. Niebieskie światło telefonu hamuje produkcję melatoniny (hormonu snu) i mówi Twojemu mózgowi „dzień, pracuj!”, nawet gdy jesteś wyczerpany.
Zmiana perspektywy: Ruch, który nie jest „optymalizacją”
Siedzisz cały dzień. Potrzebujesz ruchu. Ale jest tu pułapka: wielu programistów podchodzi do ruchu jak do kolejnego projektu do optymalizacji (liczenie kalorii, bicie rekordów na siłowni).
Nie. Potrzebujesz ruchu, który jest zabawą i resetem. Idź na spacer do lasu. Porzucaj frisbee. Idź na ściankę wspinaczkową. Chodzi o to, by „spalić” nadmiar kortyzolu i adrenaliny, dotlenić mózg i zmusić go do skupienia się na czymś innym niż abstrakcyjny kod.
Filar 2: Refaktoryzacja „Software” (Umysł i Granice)
Samo spanie nie wystarczy, jeśli o 9 rano wrócisz do tego samego toksycznego systemu.
Ustalanie granic: Sztuka mówienia „Nie” i logowania się „OFF”
To najtrudniejsza umiejętność dla ambitnych ludzi. Twoja praca nie jest Twoim życiem.
- Ustal twarde godziny pracy. Jeśli pracujesz do 17:00, to o 17:00 zamykasz laptopa. Koniec. Świat się nie zawali.
- Wyłącz powiadomienia. Żadnego Slacka, maili służbowych czy Teamsów w telefonie. A jeśli musisz, to wycisz je po godzinach pracy.
- Naucz się mówić „Nie”. „Nie, nie wezmę tego dodatkowego zadania, bo mój sprint jest już pełny”. „Nie, nie mogę dołączyć do tego spotkania, bo koliduje z moją pracą w skupieniu”. Mów to asertywnie, ale stanowczo.
Przełączanie kontekstu: Rola „głupich” hobby
Twój mózg potrzebuje odpoczynku od myślenia logicznego. Dlatego nauka kolejnego języka programowania po godzinach to nie jest hobby – to jest kontynuacja pracy.
Potrzebujesz hobby, które angażuje inne części mózgu. Coś manualnego, fizycznego, kreatywnego.
- Granie na instrumencie.
- Lepienie w glinie.
- Gotowanie.
- Majsterkowanie.
- Żonglowanie.Chodzi o to, by robić coś bez celu, dla samej przyjemności. Coś, w czym nie musisz być „seniorem”. Coś, co pozwala Twojej korze przedczołowej odpocząć.
Zwalczanie Syndromu Oszusta: Prowadź „Dziennik Dokonań”
Twój mózg pamięta porażki (bugi), a ignoruje sukcesy (commity). Musisz mu aktywnie przeciwdziałać. Zamiast „To-Do List” (listy zadań do zrobienia), zacznij prowadzić „Done List” (listę rzeczy zrobionych).
Na koniec każdego dnia zapisz 3 rzeczy, które Ci się udały. „Zrozumiałem ten skomplikowany algorytm”. „Pomogłem juniorowi”. „Napisałem czysty kod”. To przeprogramowuje Twój mózg, by zaczął zauważać Twoje realne kompetencje.
Kiedy „Debugowanie” nie wystarcza: Kiedy iść do specjalisty?
Na koniec najważniejsza część. Jestem psychologiem i wiem, że czasem same „dobre rady” nie wystarczą. Są sytuacje, gdy „bug” jest tak głęboko w systemie, że potrzebujesz pomocy kogoś z zewnątrz.
Musisz szukać profesjonalnej pomocy, jeśli:
- Objawy trwają tygodniami i nie mijają, mimo prób odpoczynku (np. na urlopie).
- Pojawiła się anhedonia – czyli nic, absolutnie nic nie sprawia Ci już przyjemności. Ani praca, ani hobby, ani przyjaciele.
- Masz poważne problemy ze snem (np. budzisz się każdej nocy o 3 i nie możesz zasnąć).
- Zaczynasz izolować się od ludzi, zrywasz kontakty.
- Zaczynasz nadużywać alkoholu, leków lub innych substancji, by „przetrwać”.
- Pojawiają się myśli samobójcze. („Lepiej by było, gdybym zniknął”, „Nie mam już siły tak żyć”).
Jeśli rozpoznajesz u siebie te objawy, to nie jest już wypalenie. To prawdopodobnie depresja. Nie wahaj się ani chwili. To nie jest Twoja wina. To nie jest oznaka słabości. To choroba, tak jak zapalenie płuc.
Porozmawiaj z psychologiem lub psychoterapeutą (szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, CBT, który jest bardzo skuteczny w leczeniu wypalenia i depresji). Pomoże Ci on zidentyfikować destrukcyjne wzorce myślowe (jak Syndrom Oszusta) i zbudować zdrowe strategie radzenia sobie. Jeśli objawy są bardzo silne, terapeuta może zasugerować konsultację u lekarza psychiatry, który może włączyć leczenie farmakologiczne, by pomóc Twojemu mózgowi wrócić do równowagi.

Zapamietaj na zawsze: Jesteś człowiekiem, a nie maszyną
Świat IT potrzebuje Twojego umysłu. Ale Twój umysł potrzebuje Twojej troski.
Nie jesteś swoim kodem. Nie jesteś swoją produktywnością w Jirze. Jesteś człowiekiem, który ma prawo do odpoczynku, do błędów, do bycia „wystarczająco dobrym”, a nie zawsze „perfekcyjnym”.
Dbanie o zdrowie psychiczne w tej branży to nie jest „miękka” umiejętność. To jest najważniejsza kompetencja seniorska. Bo co z tego, że będziesz znał wszystkie frameworki, jeśli nie będziesz miał siły wstać rano z łóżka?
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czuję się totalnie wyczerpany pracą i nie mam siły kodować. Ale jak wyjadę na urlop, to czuję się trochę lepiej. Czy to już depresja, czy „tylko” wypalenie?
Wypalenie zawodowe jest z definicji związane z pracą. Charakteryzuje się wyczerpaniem, cynizmem (obojętnością wobec pracy) i poczuciem nieskuteczności. To typowe, że gdy odetniesz się od źródła stresu (czyli weźmiesz urlop), czujesz ulgę i masz więcej energii. To silny wskaźnik, że problemem jest właśnie wypalenie.
Depresja jest stanem globalnym – „wylewa się” na wszystkie sfery życia. Kluczowym objawem jest anhedonia, czyli utrata zdolności do odczuwania przyjemności. Jeśli jesteś na urlopie w pięknym miejscu, z ludźmi, których lubisz, a i tak nic Cię nie cieszy i czujesz głęboki smutek lub pustkę – to bardzo poważny sygnał alarmowy wskazujący na depresję. Pamiętaj, że długotrwałe, nieleczone wypalenie może prowadzić do depresji, dlatego nie wolno go ignorować.
Ciągle czuję, że nic nie umiem (Syndrom Oszusta) i zaraz wszyscy to odkryją. Żeby „nadgonić”, pracuję po godzinach. Jak to przerwać?
To, co opisujesz, to podręcznikowy Syndrom Oszusta, który jest prawdziwą plagą w IT, niezależnie od seniority. Branża, która zmienia się tak szybko, naturalnie wywołuje lęk, że „nie nadążamy”.
Musisz zrozumieć, że ten lęk napędza Twoje wypalenie. Próbując go zagłuszyć przez nadgodziny, robisz coś przeciwnego – udowadniasz swojemu mózgowi, że „faktycznie jesteś oszustem i musisz pracować ciężej niż inni”. Aby to przerwać, musisz aktywnie „przeprogramować” swój mózg:
Prowadź „Dziennik Dokonań” (Done List): Zamiast skupiać się na tym, czego jeszcze nie umiesz, codziennie zapisuj 3 rzeczy, które zrobiłeś dobrze lub których się nauczyłeś. To buduje realne dowody Twoich kompetencji.
Porównuj się do siebie z przeszłości: Nie patrz na „geniuszy” na Stack Overflow. Otwórz swój kod sprzed roku i zobacz, jaki postęp zrobiłeś.
Znormalizuj niewiedzę: W IT nikt nie wie wszystkiego. Sztuką nie jest wiedzieć, ale wiedzieć, jak szybko znaleźć informację. Zaakceptuj, że „nie wiem, ale sprawdzę” to najbardziej profesjonalna odpowiedź.
Czy zmiana pracy lub projektu to jedyny ratunek na wypalenie?
Niekoniecznie. Zmiana pracy bywa skuteczna, ale często działa jak plaster na głęboką ranę – daje tylko tymczasową „fazę miodowego miesiąca” w nowym miejscu. Jeśli nie zmienisz swoich nawyków (np. Syndromu Oszusta, braku granic), po pół roku w nowej firmie znajdziesz się w tym samym punkcie.
Zanim rzucisz wypowiedzenie, spróbuj:
Wziąć dłuższy urlop (min. 2 tygodnie): Aby sprawdzić, czy problemem jest zmęczenie, czy głębszy kryzys.
Porozmawiać z przełożonym: Otwarcie powiedz o obciążeniu. Może potrzebna jest zmiana zakresu obowiązków, lepsze planowanie sprintów albo zmiana projektu na mniej obciążający?
Zmienić zespół: Czasem problemem nie jest firma, ale toksyczna atmosfera w konkretnym zespole lub projekt „legacy”, który wysysa z Ciebie życie.
Jeśli po tych krokach nadal czujesz się fatalnie, a firma nie jest skłonna do zmian – wtedy zmiana środowiska jest dobrym rozwiązaniem.
Wszyscy mówią „ustalaj granice”, ale przy obecnych deadline’ach, „crunchu” i pracy zdalnej to niemożliwe. Co realnie mogę zrobić?
To prawda, „ustalaj granice” brzmi jak tania rada, gdy klient naciska, a menedżer podnosi presję. Realne ustalanie granic to nie magia, ale zestaw twardych, technicznych działań:
Blokuj czas w kalendarzu: Wpisuj „Praca w skupieniu (Focus Time)” jako spotkanie. Traktuj ten czas jak call z klientem – nie da się go przełożyć.
Wyłącz powiadomienia: To Twój obowiązek. Wyłącz notyfikacje ze Slacka, Teams i maila po godzinach pracy. Jeśli zdarzy się prawdziwy „pożar”, ktoś zadzwoni. Ciągłe alerty trzymają Twój układ nerwowy w trybie „walcz lub uciekaj”.
Asertywnie komunikuj obciążenie: Zamiast mówić „Nie dam rady”, powiedz: „OK, mogę wziąć to nowe zadanie. Oznacza to jednak, że zadanie X i Y, które mam teraz w sprincie, muszą zostać przesunięte na następny tydzień. Które z nich ma niższy priorytet?”. Przerzucasz odpowiedzialność za ustalanie priorytetów na menedżera, pokazując jednocześnie realne obciążenie.
Stwórz „rytuał zamknięcia”: O 17:00 (lub o Twojej godzinie końca) nie tylko zamknij laptopa. Zrób 5-minutowy „commit” myśli: zapisz 3 najważniejsze rzeczy na jutro. To daje mózgowi sygnał: „na dziś koniec, plik zapisany”.
Czy z powodu wypalenia zawodowego mogę dostać L4 (zwolnienie lekarskie)? Do kogo mam się zgłosić – psychologa czy psychiatry?
Tak. Wypalenie zawodowe zostało oficjalnie wpisane przez WHO do klasyfikacji ICD-11 jako syndrom związany z pracą.
Należy jednak pamiętać o jednym: w Polsce zwolnienie lekarskie (L4) może wystawić tylko lekarz. Psycholog ani psychoterapeuta (jeśli nie jest jednocześnie lekarzem) nie ma takich uprawnień.
Jeśli czujesz, że objawy wypalenia (lub depresji) są tak silne, że uniemożliwiają Ci pracę (np. masz ciężką bezsenność, mgłę mózgową, ataki lęku), powinieneś umówić się na konsultację do lekarza psychiatry. Psychiatra jest lekarzem medycyny – oceni Twój stan, postawi diagnozę (np. zaburzenia adaptacyjne, epizod depresyjny wywołany stresem) i jeśli uzna to za konieczne, wystawi zwolnienie lekarskie na czas potrzebny na regenerację.
Psycholog lub psychoterapeuta to z kolei specjalista, z którym powinieneś pracować w trakcie tego zwolnienia (i po nim), aby nauczyć się strategii radzenia sobie ze stresem, przepracować Syndrom Oszusta i zmienić nawyki, które Cię do tego stanu doprowadziły.







